
Pyłek pszczeli i pierzga – na co pomagają? Na wzmocnienie, włosy, paznokcie?
Pyłek pszczeli🐝 (zwany też kwiatowym) zjadam od zawsze, pierzgę od kilku miesięcy. W tym wpisie opowiem Ci o tych dwóch pszczelich produktach. Postaram się wyjaśnić, czy pyłek i pierzgę warto włączyć do swojej diety, na co uważać oraz czego można się spodziewać po takiej pyłkowej kuracji.😉
I czy to prawda, że pyłek i pierzga mogą naturalnie poprawić kondycję włosów, skóry i paznokci 🤔
Na pierwszy rzut oka sprawa wydaje się prosta: pyłek i pierzga to w obu przypadkach produkty pszczele, więc pewnie działają podobnie i właściwie można je wrzucić do jednej szuflady. Tylko że w praktyce nie do końca tak to działa. Bo choć oba zaczynają się w tym samym miejscu – przy kwiatach i pracy pszczół – to później ich drogi nieco się rozchodzą. I właśnie o tej różnicy, podpartej tym, co pokazała mi Andrzej z pasieki Miód od Kulmy podczas swojego miodobrania, warto opowiedzieć trochę dokładniej.
Skoro ten wpis jest o produktach pszczelich to znaczy, że napisałem go z fachową pomocą partnera bloga – czyli tradycyjną pasieką Miód od Kulmy, która na zachętę, ma dla moich Czytelników 10% rabat z hasłem PANTABLETKA na cały asortyment (info na końcu wpisu).
***
Skąd się bierze pyłek pszczeli, a skąd pierzga?
W największym możliwym skrócie – pszczoły zbieraczki latając od kwiatka do kwiatka zbierają pyłek, mieszają go z odrobiną miodu i śliny i przyklejają w formie takich okrągłych grudek pyłkowych (obnóży) do trzeciej pary nóżek. Następnie pszczoły zbieraczki wracają sobie do ula, składają obnóża pyłkowe w komórkach plastrów i przekazują pałeczkę pszczołom ulowym.
Pszczoły ulowe mieszają pyłkowe kulki ze swoją śliną i miodem, i ubijają taką masę w komórkach plastra, gdzie – uwaga – ta mieszanka, w sprzyjających warunkach ula i przy udziale bakterii kwasu mlekowego, fermentuje.🙂🐝
Czyli pszczoły w ten sposób konserwują sobie pyłek, tak jak ludzie ogórki i kapustę na zimę.
Jak zdążyliście już pewnie więc zauważyć, najważniejsza różnica między tymi produktami zaczyna się w ulu.
Czym więc jest pyłek pszczeli?

👉Pyłek pszczeli to drobne ziarenka pyłku kwiatowego, które pszczoły zbierają z roślin, a potem łączą z odrobiną nektaru, miodu i własnej śliny, formując charakterystyczne grudki nazywane obnóżami. To właśnie te kuleczki trafiają później do ula. Dla pszczół są ważnym źródłem składników odżywczych – przede wszystkim białka potrzebnego do karmienia czerwiu i prawidłowego funkcjonowania całej pszczelej rodziny.🐝
👉To ważne, bo kiedy mówimy „pyłek kwiatowy” w tym kontekście, nie mamy na myśli samego suchego pyłku z kwiatów. To jest już surowiec zebrany i częściowo „opracowany” przez pszczoły. Dlatego taki pyłek kwiatowy różni się od zwykłego pyłku nie tylko sposobem pozyskania, ale też strukturą, wilgotnością i smakiem.🌻
👉Każda partia pyłku może wyglądać trochę inaczej, i jest to zupełnie naturalne. Jego kolor zależy od tego, z jakich roślin pszczoły zbierały pyłek w danym czasie: jedne obnóża są intensywnie żółte, inne kremowe, pomarańczowe, jeszcze inne nawet lekko brunatne czy oliwkowe. Różnić może się też smak: od łagodniejszego i bardziej miodowego po bardziej wytrawny, lekko goryczkowy albo kwiatowy. Właśnie ta zmienność jest jedną z cech, po których widać, że mamy do czynienia z naturalnym produktem pszczelim, a nie czymś ujednoliconym „pod linijkę”.
👉Dobrze to widać w takich tradycyjnych pasiekach jak w Miód od Kulmy. Pyłek pszczeli nie jest tam idealnie jednolity, bo też nie ma taki być. Ma różne kolory, różne odcienie i różną wielkość granulek – zależnie od sezonu, pożytku i tego, co akurat kwitło w okolicy pasieki. I właśnie w tym tkwi jego naturalność. Do tego ich pyłek został przebadany w akredytowanym laboratorium, gdzie wyniki analiz bezsprzecznie potwierdziły jego czystość i bezpieczeństwo.🍯
👉Warto też dodać, że wybierając zaufaną pasiekę macie pewność, że pyłek był zbierany z poszanowaniem natury i zasobów ula. W końcu pyłek kwiatowy jest dla pszczół ważnym pokarmem białkowym, kluczowym zwłaszcza w okresie zimowym.
A czym zatem jest pierzga pszczela?🤔
🟡Pierzga pszczela to pyłek, który przeszedł w ulu jeszcze jedną „obróbkę”. Pszczoły składają zebrane obnóża pyłkowe w komórkach plastra, ubijają je z dodatkiem miodu i własnych enzymów, a potem całość dojrzewa w warunkach ula. W tym środowisku zachodzi fermentacja mlekowa – i właśnie dzięki niej z pyłku powstaje pierzga pszczela.
🟡Można więc powiedzieć, że pierzga to pyłek pszczeli po fermentacji. Nadal pochodzi z tego samego źródła, ale jest już czymś innym. Ma inną strukturę, bardziej złożony smak i trochę inne właściwości niż świeży pyłek. Dla samych pszczół to niezwykle ważny pokarm – dobrze zakonserwowany, trwały i gotowy do wykorzystania w ulu.
🟡Pszczelarze pozyskują pierzgę prosto z ula. Bardzo ważny jest tutaj umiar – nigdy nie wolno wybrać całej pierzgi, ponieważ stanowi ona podstawowe pożywienie pszczół robotnic. Tym różni się odpowiedzialne pszczelarstwo od rabunkowego.
🟡W pasiece takiej jak u Andrzeja Kulmy można zauważyć, że pierzga nie jest produktem łatwym ani możliwym do masowego zbioru. W ulu jest jej ograniczona ilość, bo to podstawowy pokarm pszczół, więc trzeba ją pozyskiwać z dużym umiarem. I właśnie dlatego pierzga pszczela jest zwykle droższa od pyłku – jej zebranie wymaga więcej pracy, ostrożności i szacunku do tego, ile można z ula zabrać, a ile trzeba zostawić pszczołom.

Pierzga a pyłek – czym się różnią?
Podsumujmy więc: pyłek to produkt zbierany przez pszczoły bezpośrednio z kwiatów. Z kolei pierzga powstaje z pyłku, który został ubity w komórkach plastra i poddany fermentacji.
Różnice między pierzgą a pyłkiem widać w kilku aspektach:
- Struktura – pyłek jest bardziej sypki, pierzga za to bardziej zbita i wilgotna.
- Smak – smak pyłku kwiatowego mocno zależy od tego, z jakich roślin pochodzi. Czasem może być słodkawy, a czasem bardziej gorzki. Pierzga idzie już w bardziej złożoną stronę – jest kwaskowa, bardziej wytrawna, czasem lekko żywiczna.
- Przyswajalność – często wskazuje się, że pierzga może być łatwiej przyswajalna niż pyłek, ponieważ w ulu przechodzi naturalną fermentację [1]. Do tego pyłek ma otoczkę, którą trzeba najpierw rozpuścić (np. w wodzie) lub zetrzeć, żeby biodostępność jego składników była większa.
Dlatego najlepiej nie traktować pyłku i pierzgi jak konkurencji, tylko jak dwa różne produkty pszczele o trochę innym smaku, formie i miejscu w codziennej diecie.
Pyłek i pierzga – jakie mają właściwości?
🟢Z racji tego, że pierzga jest zakonserwowanym pyłkiem z dodatkiem miodu i produktów fermentacji (kwas mlekowy), to ich działanie i skład są bardzo podobne. Pamiętajmy jednak, że pyłek pszczeli i pierzga nie są tym samym. Oba produkty pochodzą z tego samego surowca, ale w ulu przechodzą nieco inną drogę. Pierzga ma więcej niż pyłek węglowodanów, pszczelich enzymów i kwasu mlekowego. To efekt naturalnej fermentacji, która zachodzi w komórkach plastra. [1][2]
🟢W praktyce oznacza to po prostu tyle, że zarówno pyłek, jak i pierzga są produktami gęstymi odżywczo. Nie cudownymi, nie magicznymi – tylko po prostu bogatymi w różne składniki, które pszczoły zbierają z roślin i dalej przetwarzają w ulu. I tu znowu wraca temat dobrej pasieki, bo jakość takich produktów bardzo mocno zależy od tego, skąd pochodzą i jak są pozyskiwane. W pasiekach takich jak Miód od Kulmy dobrze widać, że pyłek i pierzga nie są „idealnie” w każdej partii. I właśnie dlatego są naturalne oraz odżywcze.
W skład wchodzą pyłku i pierzgi wchodzą [2]:
- aminokwasy (w tym aminokwasy siarkowe potrzebne jako budulec włosów i paznokci),
- węglowodany,
- tłuszcze (fitosterole, tłuszcze nasycone i nienasycone)
- minerały – magnez, sód, potas, wapń,
- witaminy – C, A, E, B1, B2, B3, B5, biotyna, kwas foliowy…
- pierwiastki śladowe – miedź, mangan, cynk, chrom, krzem, selen, jod.
W literaturze opisuje się też obecność związków fenolowych, enzymów oraz kwasów organicznych. W przypadku pierzgi ważny jest zwłaszcza kwas mlekowy i wszystko to, co wnosi proces fermentacji. To właśnie on sprawia, że pierzga różni się od pyłku nie tylko składem, ale też smakiem – jest bardziej kwaskowa, głębsza i mniej „kwiatowa”. [1]
Na co dobre są pyłek i pierzga?
Pyłek i pierzga pszczela to wszechstronne, naturalne multiwitaminy. Idealne dla osób, które szukają czegoś:
Naturalnego na włosy, paznokcie i zdrową skórę👱♀️💅
Serio – mamy tu witaminy A+E, aminokwasy siarkowe do budowy włosa i paznokci, komplet witamin, mikroelementy – no jest wszystko, czego potrzeba 🙂
Nie będę oczywiście obiecywać, że od samego pyłku nagle wyrosną Ci włosy jak z reklamy szamponu. Ale jeśli spojrzeć na pyłek kwiatowy i pierzgę jak na porządne, gęste odżywczo produkty pszczele, to naprawdę mają one sens jako element codziennej, pełnowartościowej diety. [1][2]
Na ogólne wzmocnienie💪⚡️
Ja pierzgę i pyłek wykorzystuję właśnie w tym celu. To cenne naturalne dobro z ula, w którym siedzi sporo różnych składników odżywczych. Można więc śmiało więc zrobić z nich element pełnowartościowej diety, która oczywiście jest tu podstawą.
Do rekonwalescencji💆♀️💆
Bo kiedy człowiek wraca do siebie po infekcji, osłabieniu czy gorszym czasie, to zwykle szuka prostych rzeczy. Takich, które da się dorzucić do śniadania albo wody. I właśnie tu pyłek czy pierzga dobrze się sprawdzają – jako element codziennych posiłków.
Na trawienie i pobudzenie apetytu😋
To jeden z tych bardziej tradycyjnych kierunków, o których mówi się od dawna. Szczególnie w kontekście pierzgi, która jest już produktem fermentacji i zawiera m.in. kwas mlekowy, wspierający mikroflorę jelitową [2].
***
Czy pyłek i pierzga wzmocnią odporność?

👉Niestety nie ma badań, które potwierdzałyby taką tezę, jednak sam potencjał uczulający pyłku każe sądzić, że nasz układ odpornościowy nie pozostaje mu obojętny.
👉Ale dla mnie pyłek i pierzga to takie naturalne multiwitaminy i cenny dodatek do diety. Po prostu. Nie przypisuję im cudownej mocy, przecież nie ma cudownych składników (poza kamieniem filozoficznym).
👉I to podejście nadal wydaje mi się najzdrowsze. Bo jeśli w codziennej diecie pojawia się produkt pszczeli, który dostarcza aminokwasów, składników mineralnych, witamin i innych naturalnie występujących związków, to sam w sobie jest to już całkiem sensowny argument, żeby się nim zainteresować. Nie jako lekiem na wszystko, ale jako jednym z elementów dobrze skomponowanego jadłospisu. [1][2]
👉Cenię je za smak oraz zawartość wielu witamin i mikroelementów, dzięki czemu działają wzmacniająco na organizm.
👉Tu też dodałbym tylko jedno małe doprecyzowanie: bardziej niż o „wzmacnianiu odporności” mówiłbym o ogólnym wsparciu organizmu przez wartościowy skład diety. To bezpieczniejsze, uczciwsze i po prostu bliższe prawdy. Zwłaszcza że w przypadku takich produktów jak pyłek czy pierzga bardzo dużo zależy od jakości, pochodzenia i sposobu pozyskania. Dlatego jeśli już po nie sięgać, to najlepiej z zaufanego miejsca.
👉Do tego trzeba pamiętać, że dieta to ważny, ale tylko jeden z elementów składowych naszego samopoczucia i odporności. Żeby organizm był w dobrej formie, potrzebuje też m.in. regularnej aktywności i jakościowego snu. Czyli dobra odporność wymaga od nas tak naprawdę spojrzenia holistycznego i tzw. pracy u podstaw.
Alergia i uczulenie na pyłek i pierzgę?
Każdy produkt pszczeli może wywołać reakcję uczuleniową. Jeśli więc dopiero wprowadzasz do diety te produkty, to lepiej zachować ostrożność. Przygodę z nimi rozpocznij od małych ilości i uważnie obserwuj reakcję organizmu.
I to jest naprawdę ważne, bo pyłek kwiatowy i pierzga to nie są produkty, z którymi warto zaczynać z rozpędu i rozmachem. Zwłaszcza jeśli masz skłonność do alergii, atopii, reakcji na pyłki roślin albo po prostu wiesz, że Twój organizm lubi reagować „żywo” na różne nowości. W takiej sytuacji rozsądek jest dużo cenniejszy niż entuzjazm.
Najbezpieczniej będzie zacząć od dosłownie kilku granulek albo bardzo małej porcji i dopiero po czasie, jeśli wszystko jest w porządku, stopniowo zwiększać ilość. Nie ma żadnej nagrody za to, że od razu sypniesz sobie pełną łyżeczkę „na zdrowie”. Tu naprawdę lepiej działa metoda: na spokojnie, ale mądrze. [3]
Warto też pamiętać, że reakcję uczuleniową może wywołać nie tylko sam pyłek, ale też ogólnie różne produkty pszczele. Dlatego ostrożność dobrze zachować także wtedy, gdy ktoś wcześniej źle reagował na miód, propolis czy inne pszczele dodatki. Nie musi to oznaczać, że pyłek albo pierzga na pewno zaszkodzą, ale zdecydowanie jest to znak, że nie ma sensu testować ich beztrosko.
***
Naturalne odczulanie pyłkiem?
Z drugiej strony warto pamiętać, że profilaktyczne usunięcie z diety składników alergizujących paradoksalnie zwiększa ryzyko wystąpienia alergii w przyszłości. Ma to istotne znaczenie szczególnie dla kobiet w ciąży i ich dzieci oraz mam karmiących piersią i osesków. Chociaż obserwując wzrost częstości pojawiania się alergii u osób w każdym wieku – profilaktyczne zjadanie pyłku może być korzystne dla każdego.
Nie mam na to badań, ale docierają do mnie głosy, że dzięki regularnemu podawaniu niewielkich, ale rosnących ilości pyłku pszczelego (zaczynasz od kilku granulek z początkiem jesieni, po okresie pylenia i z tygodnia na tydzień, przez całą zimę dokładasz kolejne) różnym osobom udaje się wygrać z alergią na pyłki. Organizm się do tych pyłków przyzwyczaja i na wiosnę nie reaguje już uczuleniowo.
Muszę jednak przypomnieć, że organizm może reagować na pyłek bardzo różnie. U części osób taki produkt pszczeli będzie po prostu ciekawym dodatkiem do diety, u innych okaże się naturalnym wsparciem odczulania, a jeszcze u innych może wywołać reakcję alergiczną. I właśnie dlatego z „naturalnym odczulaniem pyłkiem” byłbym ostrożny – zwłaszcza jeśli ktoś ma już rozpoznane alergie, astmę albo silne reakcje na pyłki. [3] Jeśli masz wątpliwości, to zawsze warto poradzić się najpierw lekarza specjalisty.
Jak wykorzystać pyłek i pierzgę w diecie?

Tu możliwości są spore, bo pierzgę i pyłek możesz dodawać w sumie do wszystkiego, unikając przy tym bardzo gorących potraw.
Ja dosypuję pyłek do:
- wody i naturalnych soków
- do jogurtów
- do shake’ów
- do śniadaniowej kaszy jaglanej (czy dowolnej innej).
To w ogóle jest najprostszy kierunek – traktować pyłek pszczeli i pierzgę nie jako jednorazową, cudowną kurację, tylko jako zwyczajny element naszego codziennego jadłospisu. W ten sposób będziemy spożywać je regularnie.
Nie podam Ci jednak jednego najlepszego sposobu na wykorzystanie pierzgi czy pyłku. W praktyce, to, do czego będziesz je dodawać, zależy od Twoich kubków smakowych i smaku konkretnej partii. Pyłek z jednej pasieki może być delikatniejszy, bardziej słodkawy, z innej – bardziej wytrawny, ziołowy albo lekko gorzkawy. I to jest właśnie fajne.
Pierzgę można zjadać w identyczny sposób jak pyłek. Chociaż z racji twardej konsystencji lepiej jest ją namoczyć przez kilka godzin i dopiero później wykorzystać jako dodatek do dania. Można też zajadać ją w granulkach, “prosto ze słoika” – u mnie dzieci mówią wtedy, że to takie “żelki od pszczół”.
Sprawdzą się również w połączeniu „pierzga i pyłek w miodzie”. Polega to na tym, że do słoika płynnego miodu dosypujesz dowolną ilość pierzgi oraz pyłu i zostawiasz na kilkanaście dni do naciągnięcia. Nazywa się to turbo miodem. W sklepiku Miód od Kulmy na przykład znajdziesz taki turbo miód w wersji klasycznej, z imbirem czy z liofilizowanymi owocami (malina lub delikatnym mango) – dla dzieci. A jeśli chcesz go zrobić samodzielnie, to przepis znajdziesz w moim Zdrowniku.ęcia.
Jak zwiększyć biodostępność pyłku?
Nie mam na to badań – ale mogę wykorzystać logikę i wiedzę o budowie ściany komórkowej pyłku 😉
Więc logika każe sądzić, że po namoczeniu (1–12h) ściany komórkowe pyłku zaczną pęcznieć i łatwiej będzie nam je strawić. Podobnież pomóc powinno zmielenie. Chociaż w zasadzie to samo może stać się w naszym żołądku i przewodzie pokarmowym. Trudno wyrokować w tak niepewnych sprawach.
Pyłek pszczeli ma zresztą dość zwartą strukturę, dlatego w praktyce wiele osób namacza go po prostu dla wygody – żeby był bardziej miękki i łatwiejszy np. do rozkruszenia. To nie musi być żadna wielka procedura. Czasem wystarczy zalać go wieczorem wodą, a rano można dodać odrobinę soku z cytryny i miodu, wymieszać i wypić całość.
Ja nie mówię nie, ale nie widzę powodu, żeby się ograniczać (a umówmy się, że proces kilkugodzinnego namaczania jest sporym utrudnieniem, bo zwykle chcesz pyłek „na już” ;)).
Jeśli więc pyłek i pierzga dobrze wchodzą Ci „na sucho”, do jogurtu, owsianki czy koktajlu – też w porządku. Warto wtedy jednak je rozetrzeć lub zmielić. A jeśli wolisz łagodniejszą wersję, namaczanie może być po prostu praktycznym sposobem na codzienne stosowanie pyłku kwiatowego.
Jak namaczać pyłek i pierzgę?
- 0,5-3 łyżeczek pyłku (lepiej mniej niż więcej)
- 3/4 szklanki zimnej, przegotowanej wody
- od 1-12h spokoju, ale można wstrząsnąć (nie mieszać ;)).
Ile pyłku pszczelego dziennie zjadać?
Pyłek i pierzga to produkty o ciekawym składzie, ale to po prostu produkty żywieniowe. Trudno mówić tutaj o jakimś z góry ustalonym dawkowaniu. Ja dosypuję pyłek, po prostu, „na oko” do posiłków, do których pasuje mi jako dodatek. Od czasu do czasu zostawiam na noc w szklance wody, rano wyciskam tylko odrobinę cytryny.
Lepiej jest więc traktować pyłek kwiatowy jako wartościowy dodatek do codziennej diety niż coś, co trzeba odmierzać aptekarsko co do grama. Tym bardziej że różne osoby różnie reagują na smak, strukturę i sam produkt pszczeli, a do tego dochodzi jeszcze kwestia indywidualnych potrzeb i ewentualnych uczuleń.
Z tradycji pszczelarskiej utarło się, że dziennie można zjadać od 1–3 łyżeczek pyłku:
- u dzieci powyżej 3 lat (to taka bezpieczna granica – ale zawsze zacznij od małych ilości i sprawdź pod kątem alergii) – zaczynamy od kilku granulek;
- dla starszych od 0,5 do 1 łyżeczki dziennie;
- jak z każdym składnikiem – zachęcam do umiaru w stosowaniu i robienia przerw – podstawą zdrowej diety jest różnorodność.
W praktyce najrozsądniej po prostu zaczynać powoli. Nie od czubatej łyżki, tylko od małej ilości i obserwacji, jak reaguje organizm.
Jak stosować pierzgę?
Znów mogę się sugerować tylko przekazami tradycyjnymi. Pierzga jest uznawana za produkt o silniejszym działaniu:
- podawana jest w mniejszych ilościach – z reguły 1/3 dawki pyłku, aby uzyskać ten sam efekt.
Czyli:
- standardowo dorośli mogą zjadać 1 łyżeczkę pierzgi dziennie,
- a u dzieci – to już zależy – zaczynamy ostrożnie od niewielkich ilości, uważając na te uczulenia i dbając o przerwy.
I tu znowu: na spokojnie. Pierzga pszczela jest bardziej intensywna w smaku niż pyłek, więc siłą rzeczy wiele osób i tak sięga po nią w mniejszych porcjach. Czasem to będzie pół łyżeczki, czasem kilka granulek dodanych do miodu, jogurtu lub wody. Ważniejsze od „idealnej dawki” jest to, żeby zachować ostrożność, regularność i zdrowy rozsądek.
Uff 🙂 to pyłki za nami.
Jak widzisz, pyłek kwiatowy i pierzga to nie są żadne magiczne sposoby na wszystko, tylko po prostu ciekawe, gęste odżywczo produkty pszczele, które można sensownie włączyć do codziennej diety. Jeden bardziej kwiatowy i chrupiący, drugi bardziej kwaskowy, fermentowany i złożony w charakterze. Oba warte poznania – zwłaszcza jeśli lubisz naturalne produkty i chcesz wiedzieć, co naprawdę trafia na Twoją łyżeczkę.
Daj mi znać, do czego Ty wykorzystujesz pyłek i pierzgę 🙂
Serdeczności!
Pan Tabletka
Marcin
P.S.: Jeśli chcesz kupić pyłek i pierzgę jak na zdjęciach powyżej – to zapraszam do mojej sprawdzonej pasieki – tutaj masz link +10% rabat na cały ich asortyment. Pasieka „Miód od Kulmy” 10% rabatu z hasłem PANTABLETKA na zdrowie!
***

***
W książce „Zdrownik” znajdziesz wiele przepisów inspirowanych naturą

Źródła:
[1] Bakour M., Fernandes Â., Barros L., Soković M., Ferreira I.C.F.R., Lyoussi B. Bee Bread as a Promising Source of Bioactive Molecules and Functional Properties: A Comprehensive Review. „Antioxidants”. 2022, 11(2): 285.
[2] Emilia Bartosiuk, Maria H. Borawska. Skład chemiczny i właściwości antybakteryjne oraz przeciwnowotworowe pierzgi. „Pszczelarz”. 5, 2014, 2017.
[3] David A. Khan, Jay A. Portnoy. Drug Allergy: An Updated Practice Parameter. „Annals of Allergy, Asthma & Immunology”. 105(4), 2010, s. 259–273.
O autorze
Marcin Korczyk
Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego na wydziale farmaceutycznym. Po studiach pracował w aptece całodobowej w Nowym Sączu - i w trakcie pracy rozpoczął tworzenie bloga www.pantabletka.pl - zapisując odpowiedzi na najczęściej zadawane przez pacjentów pytania.
Od czasu złożenia bloga w 2015 roku - do dziś - blog stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych i opiniotwórczych portali z wiedzą o racjonalnym stosowaniu leków i suplementacji.

